Alfabetyczny spis żydowskich miejsc historycznych w Warszawie:

A    B    C    D
G    J    K    L
M   N   O    P 
S
    T   W   Z

 

A-Z

serwis warszawy

kontakt

redakcja

 

 

 

Między ulicą Żydowską a Umschlagplatzem (3)

Jacek Leociak


     Wydaje się, że w swojej drodze przez Warszawę Żydzi nieuchronnie zmierzali ku swojemu miejscu, a ono wyłaniało się powoli z krajobrazu miasta, by wśród szmeru strumieni i w cieniu ogrodów czekać na ich przybycie. 

ul. Ciepła, rok 1941     Tereny przyszłej dzielnicy żydowskiej znalazły się między Wałami Lubomirskiego z 1770 r., które wyznaczały administracyjne granice miasta w końcu XVIII wieku (przebiegały one dzisiejszą Polną, Towarową, Okopową, terenami Dworca Gdańskiego ku Cytadeli), a usypanymi w latach 1621-1624 Wałami Zygmuntowskimi, które wyznaczały obszar miejski Warszawy XVII wieku. W swej północnej części Wały Zygmuntowskie biegły łukiem wzdłuż koryta rzeczki Nalewki. Przecinały mniej więcej w połowie (u zbiegu z Bonifraterską) późniejszą ul. Franciszkańską, zostawiając jej zachodni odcinek poza swym obrębem. To właśnie tam stanął w 1686 roku pałac Józefa Szymona Bellottiego, budowniczego królewskiego, nazwany "Murano" od weneckiej wysepki Murano, skąd pochodził Bellotti. Tak powstała nazwa późniejszego Muranowa, który tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej zamieszkiwało z górą 90% Żydów i gdzie naziści utworzyli getto. Weneckie pochodzenie nazwy Muranów jest w tym kontekście gorzką ironią historii, bowiem słowo "getto" zostało użyte po raz pierwszy właśnie w Wenecji w 1516 roku. 

ul. Nalewki, rok 1934     Północną flankę tego obszaru stanowiła znana już w XIV w. wieś Polkowo (albo Polikowo bądź też Pólków), leżąca między rzeczkami Drną i Bełczącą. Były tam młyny wodne i stawy rybne oraz wspaniałe ogrodu - miejsce spacerów i zabaw mieszkańców stolicy. Tu narodził się Żoliborz. Na zachodzie leżały role wsi Wielka Wola, łukiem ku Wiśle płynęła rzeczka Drna i rozciągały się pola elekcyjne. Graniczyły z nimi tereny, na których znajdował się wodociąg, doprowadzający wodę do Nowej Warszawy. Powstał w XVI w., czynny był przez cały wiek XVII, ale w następnym stuleciu już nie natrafiamy na jego ślad. Na rogu przedwojennej Gęsiej i Nalewek znajdowały się niegdyś cysterny, dostarczające wodę drewnianymi rurami wzdłuż Franciszkańskiej i Koźlej na Rynek Nowomiejski. Drewniane naczynia służące do czerpania wody z cystern nazywano "nalewkami". Wschodni kraniec interesującego nas terenu wyznaczała biegnąca wzdłuż Wisły pradawna droga handlowa, u schyłku XV w. nazwana Zakroczymską, będąca przedłużeniem Świętojańskiej i Nowomiejskiej. Prowadziła na północ, do Zakroczymia i Torunia. Na południu obszar Muranowa rozciągał się do ziem miasteczka Leszczyńskich, usytuowanego na gruntach Starej Warszawy, poza Wałem Zygmuntowskim, przekształconego w 1648 roku w jurydykę Leszno. 

     Ten właśnie obszar stał się ziemią obiecaną warszawskich Żydów. Z nim kojarzy się nam wszystko, co w Warszawie żydowskie. Ulice i zaułki, kamienice i podwórza. Charakterystyczna atmosfera, niepowtarzalny koloryt, jedyny w swoim rodzaju wielojęzyczny zgiełk. Żydowska Warszawa tworzyła mikrokosmos. Obejmował on nieskończoną różnorodność form i przejawów życia, mieścił ogromne kontrasty społeczne i obyczajowe, stanowił osobliwy fenomen miasta w mieście. Topografia tego miejsca była skomplikowana i wielowarstwowa, poddana jednak swoistemu porządkowi i hierarchii. Zacytujmy raz jeszcze Isaaka Bashevisa Singera, który pisał te słowa w lipcu 1944 roku, kiedy z żydowskiej Warszawy nie został kamień na kamieniu: 

ul. Miła, rok 1941     "Warszawscy Żydzi dzielili stolicę na "te" i "tamte" ulice. (...) Ten ogólny podział miasta pokrywał się z grubsza z podziałem na część północną i południową (...). Za dobre uważano ulice położone w południowej części żydowskiej Warszawy: Śliską, Pańską, Grzybowską, Twardą, plac Grzybowski, Gnojną, Krochmalną, Mariańską. (...) Tutaj mieszkała najpobożniejsza i najbardziej konserwatywna część warszawskich Żydów. Duże firmy raczej się tu nie instalowały, najczęściej widziało się małe sklepy z żywnością, przyprawami korzennymi, mlekiem, słodyczami oraz składziki węglowe. Większość mieszkańców żyła ubogo, ale jeśli już ktoś był bogaczem, to solidnym bogaczem, bez bankructw, długów, hipoteki. Na "tych" ulicach prawie w każdym podwórku mieściła się chasydzka sztibł, a na kilka domów przypadała rytualna łaźnia. Chłopcy i młodzi mężczyźni studiujący Torę rzadko kiedy chowali pejsy okręcając je wokół uszu - tutaj nie było takiej potrzeby. (...) W piątek wieczorem, przed nadejściem szabasu, całą okolicę obchodziła straż czuwająca, by wszystkie sklepy zostały zamknięte wcześniej niż w pozostałe dni tygodnia. Nie zdarzyło się, żeby jakiś sklep czy magazyn był otwarty w szabas. W sobotę rano ulice wypełniały się zapachem czulentu i kuglu. Ze wszystkich okien dobiegały dźwięki szabasowych pieśni. Tutaj była ziemia Izraela. (...) 

podwórka w dzielnicy żydowskiej     Do "tamtych" ulic należały: Dzielna, Pawia, Gęsia, Miła, Niska, Stawki, plac Muranowski, a już przede wszystkim Nalewki i Franciszkańska. Panował tam wieczny rejwach i zamęt. Tamtejsi Żydzi handlowali przed I wojną z Władywostokiem, Pietropawłowskiem, a nawet z Chinami. Sklepy mieli zapakowane towarami pod sam sufit. Czynsze w tamtej okolicy płacono wysokie, bowiem każde mieszkanie było małym przedsiębiorstwem. Doprawdy nikt by nie zliczył fabryczek, które tam się mieściły. Harmider zapamiętale targujących się głosów nie słabł w ciągu dnia nawet na chwilę. Tam również stały domy nauki i chasydzkie sztiblech, ale były one niewidoczne wśród sklepów, warsztatów i fabryk, które je otaczały. Na "tamtych" ulicach ludzie chodzili przyspieszonym krokiem i nawet chcąc dostać się gdzieś w pobliże, wsiadali do tramwaju. Tysiące komiwojażerów rozjeżdżało się stąd z towarem aż po najdalsze okolice. (...) Prawie każde mieszkanie na "tamtych" ulicach służyło jednocześnie za sklepik lub noclegownię. Nieustannie trwał wyładunek sprowadzanych towarów. Na Gęsiej mieściły się olbrzymie składy bławatne, gdzie zaopatrywali się klienci z całej Polski. To tu rozmawiało się o wzroście i spadku akcji, komentowało kurs zagranicznych walut, to tu zachodziło się w głowę, czy funt szterling pójdzie w górę. Tutaj chasydzi zakładali sztywne kołnierzyki i krawaty, bo to pomagało w interesach. W tej okolicy ludzie śnili o budowie Izraela i o socjalistycznej rewolucji. (...) 

     Trudno sobie wyobrazić, że całe to pulsujące i pełne blasku życie zgasło, że ten olbrzymi zbiór ludzkich niezwykłości został starty z powierzchni ziemi".

dalej >>>>>