Alfabetyczny spis żydowskich miejsc historycznych w Warszawie:

A    B    C    D
G    J    K    L
M   N   O    P 
S
    T   W   Z

 

A-Z

serwis warszawy

kontakt

redakcja

 

 

 

Między ulicą Żydowską a Umschlagplatzem (4)

Jacek Leociak


     W styczniu 1945 roku Warszawę zalegało ok. 20 milionów m3 gruzu. Na terenie przyszłej dzielnicy Muranów ilość gruzu obliczono szacunkowo na 3 miliony m3. Starczyłoby go do wypełnienia 60 wieżowców o kubaturze 16-piętrowego "Prudentialu" przy pl. Wareckim (powojenny "Hotel Warszawa"). Aby oczyścić całe miasto, przez 10 lat kursować by musiało codziennie 20 pociągów normalnotorowych o nośności po 500 ton każdy.

afisz filmowy z 1936 roku     Ruiny byłego getta, szczególnie jego część północna - dosłownie zrównana z ziemią - stanowiły wyjątkowe wyzwanie dla odbudowującej się Warszawy. Zalegające ten obszar morze gruzu stanowiło nie tylko pozostałości po zniszczonej zabudowie, których nie sposób było usunąć, lecz także jedyny relikt zgładzonego getta. Ci, którzy projektowali przyszłe ukształtowanie i przeznaczenie Muranowa, musieli zatem dać sobie radę nie tylko z gruzami, lecz także zmierzyć się z  martyrologicznym dziedzictwem tego miejsca. Urbaniści z Biura Odbudowy Stolicy, wywodzący się ze środowisk lewicowych (m.in. jego szef Roman Piotrowski, Helena i Szymon Syrkusowie, Barbara i Stanisław Brukalscy, Bohdan Lachert, Zygmunt Skibniewski), tu właśnie mogli w sposób spektakularny zrealizować opracowywane jeszcze przed wojną (Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa czy Towarzystwo Osiedli Robotniczych) i w czasie okupacji (Pracownia Architektoniczno-Urbanistyczna) awangardowe projekty radykalnej przebudowy Warszawy w duchu funkcjonalizmu i koncepcji osiedla społecznego. Znienawidzona przez architektonicznych awangardzistów kapitalistyczna Warszawa, zabudowana gęsto czynszowymi kamienicami o ciemnych podwórkach-studniach, miała zamienić się w miasto-ogród, pełne światła i zieleni.

     Projekt Bohdana Lacherta nawiązywał wprost do realiów i symboliki gettowego gruzowiska. Nowa dzielnica mieszkaniowa miała być zarówno przykładem nowoczesnej socjalistycznej zabudowy, jak i rozwiniętym w przestrzeni monumentem, upamiętniającym jedyne w swoim rodzaju miejsce po getcie. Lachert postanowił wykorzystać zalegające cały obszar ruiny getta do usytuowania Muranowa na tarasowych wzniesieniach. Malowniczy pagórkowaty krajobraz tej części miasta, który nieświadomemu przechodniowi wyda się dziś naturalnym ukształtowaniem terenu, stanowią pokryte ziemią hałdy gruzu, na których stoją muranowskie domy, zbudowane z pustaków powstałych ze zmielonego gruzu i betonu. Gruz jako fundament pod przyszłą dzielnicę oraz gruzobeton jako podstawowy materiał budowlany - oto ucieleśnienie idei miasta odradzającego się ze zgliszcz, powstającego do życia jak feniks z popiołów. Surowość założenia i jego oryginalność miały podkreślać nietynkowane elewacje domów z szarordzawego gruzobetonu, przytykane jedynie jasnymi obramieniami okien.

ul. Nalewki róg ul. Długiej ok. 1914 roku      Prace budowlane rozpoczęły się w maju 1949 roku wzdłuż trasy W-Z. Wkrótce jednak zmieniły się warunki polityczne - w architekturze zapanował dogmat socrealizmu. Z tej perspektywy pierwotna koncepcja Lacherta była wielokrotnie krytykowana i poddawana licznym modyfikacjom. Znamienne wydaje się krytykowanie Lacherta za przypisywanie symbolicznej wartości zarówno podłożu, na którym stanął Muranów, jak i samemu materiałowi budowlanemu, z którego był wznoszony. Narzekano na nużącą jednostajność i przygnębiającą ponurość gruzobetonowych elewacji, a także koszarowość samych bloków. Według propagandowej wersji to w odpowiedzi na postulaty obywateli, którzy nie chcieli mieszkać w tak smutnym otoczeniu, wiosną 1951 roku rozpoczęto generalne tynkowanie Muranowa. Na jasnych tynkach domalowywano ornamenty, na gzymsach doklejano ozdoby.  Muranów miał być przede wszystkim wesoły i kolorowy. Uderzano też w samą istotę urbanistyki Muranowa - budowanie na gruzach. Szybko zapomniano o ich symbolicznym znaczeniu. Przestały być reliktem, stały się już tylko przeszkodą.

     Obszar getta warszawskiego jest dziś niemal doszczętnie ogołocony z materialnych śladów, na których mógłby spocząć wzrok przechodnia. Pamięci o tym, co się w tutaj wydarzyło, strzec mają pomniki i tablice, rozsiane po współczesnym Muranowie. Wylicza je i skrupulatnie opisuje ten przewodnik. Jednak najlepszy nawet przewodnik nie jest w stanie opisać tej pustki, jaką jest - kipiące życiem współczesnej Warszawy - muranowskie miejsce po Żydach. Zgładzono zarówno ludzi, jak i przestrzeń, w której byli. Getto istnieje już tylko pod asfaltem ulic, pod chodnikami, pod skwerami podwórek, szkolnymi boiskami, dziedzińcami przedszkoli, pod obrośniętymi trawą skarpami usypanymi z gruzów, pod wyjątkowo w tej dzielnicy wybujałymi topolami, lipami, klonami. Tam są sklepienia piwnic przykryte gruzem i ziemią - mocne gettowe korzenie.

dalej >>>>>